Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rozkłady jazdy

Facebook

Historia Borowej

 
Kapliczka w Borowej
 
 
Przed laty, od wiosny do jesieni, do tej przydrożnej kapliczki mieszkańcy Borowej i Skoków przychodzili na niedzielne msze święte. Jest to mała kapliczka, wewnątrz której znajduje się drewniana rzeźba Matki Boskiej trzymającej w prawej dłoni kwiat lilii. Po prawej stronie postaci na wysokości łydki znajduje się postać małego Jezusa. U stóp Matki Bożej leży kulisty głaz, po którym wije się wąż, a Mryja, stopą, rozgniata jego głowę (Najświętsza Maryja Panna z lilią, depcząca głowę węża jest symbolem Zgromadzenia Ojców Marianów). Rzeźba znajduje się w niszy zwieńczonej trójfalistą kopułką. Na środkowej kopułce, nad głową Matki Boskiej, znajduje się gołębica z rozpostartymi skrzydłami (symbol Duch Świętego), a nad nią, w małym wgłębieniu, znajduje się krzyżyk. Po bokach umieszczone są dwie kolumny, na szczytach których ustawione są aniołki, ofiarowane przez uczestników pielgrzymki do Częstochowy (wg Henryki Pastuszka).
Wnętrze kapliczki jest tak małe, że mogło pomieścić jedynie odprawiającego mszę kapłana i ministrantów. Wierni gromadzili się na zewnątrz, po obu stronach drogi, oraz na ulicy prowadzącej do szkoły. Ruch samochodowy na trasie Dęblin – Puławy stwarzał niebezpieczeństwo wypadków.
Kapliczka przestała pełnić swą funkcję po wybudowaniu nowej kaplicy przy ulicy Wiśniowej, z dala od nasilonego ruchu.
Przydrożna kapliczka nadal stoi, a opiekują się nią sąsiedzi, by nie uległa zniszczeniu.
 
 
Historia kapliczki
Nie wszyscy wiedzą, że ta kapliczka, a właściwie figurka Matki Boskiej ma bardzo ciekawą historię. Tę historię opowiedzieli mi: pan Włodzimierz Żmuda (lat 63), pani Maria Świerzawska (lat 81), pani Wacława Gawryjołek (lat 96) oraz pan Zygmunt Żmuda (lat 88).
Mama pana Włodzimierza, Marianna Żmuda (1915-2012) z domu Gawryjołek, przekazała swoim dzieciom opowieść o kapliczce i figurce Matki Boskiej.
Pra, pra, pra dziad Marianny Żmudy, który nosił nazwisko Gawryjołek, był stangretem u dziedzica na dworze w Borowej. Dwór ten znajdował się na obecnym placu szkolnym. Prawdopodobnie na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku, podczas wielkiej powodzi, gdy Wisła wylała swe wody, figurka Matki Boskiej płynęła z falami Wisły i zatrzymała się na skarpie u brzegów Borowej.
Zawsze podczas zagrożenia powodziowego mieszkańcy są bardzo czujni, i właśnie pra, pra, pra- dziadek mojej mamy - relacjonuje pan Włodzimierz - wyłowił figurkę z wody.
Pani Wacława Gawryjołek potwierdziła, że ktoś z rodziny pana Włodzimierza, dziad lub pradziad, wyłowił z Wisły figurkę Matki Boskiej. Niestety, nie pamięta kiedy to było.
W tamtych odległych czasach, zajście to mieszkańcy potraktowali jako dobry znak od Boga i zaopiekowali się figurką - opowiada pani Maria Świerzawska. Początkowo umieścili ją w pobliżu dworu, jednak figurka z powrotem znalazła się na skraju drogi przy wjeździe do Borowej. Nikt nie wiedział jakim sposobem powróciła na to miejsce, do którego przypłynęła.
Figurka przypłynęła z Wisłą latem - opowiada pani Wacława Gawryjołek. Przyjechali po nią końmi z wozem. Nie pamiętam z jakiej miejscowości. Z wielkim trudem załadowali ją na furmankę. A gdy chcieli odjechać, konie stanęły dęba i nie mogły ruszyć. Nie pomogły próby poganiania koni. Chociaż szarpały się i parły do przodu, nie mogły ruszyć.
Nastąpiła wielka konsternacja, zadziwienie, przestrach - ciągnie swą opowieść pani Wacława. Figurka Matki Boskiej nie chciała odejść z Borowej. Ci, co przyjechali po figurkę zastanawiali się co robić, i zdecydowali, że skoro nie mogą jej odebrać, to niech zostanie w Borowej. Wtedy chłopy z Borowej z łatwością zdjęli ją z woza.
Początkowo nad figurką zrobiono drewnianą kapliczkę, a wchodząc do środka trzeba było się mocno pochylać - mówi pani Maria.
Doskonale pamiętam jak budowali obecną Kapliczkę - opowiada pan Zygmunt Żmuda. Byłem wtedy małym chłopcem. Miałem trzy lata. Tam chodziłem bawić się w piasku, bo była tam duża kupa piachu. Poprzednia kapliczka była niska, drewniana, a figurka przypłynęła podczas wielkiej powodzi. W 1808 roku była wielka powódź, ale czy wtedy przypłynęła? Tego nie wiem. Może jeszcze wcześniej… Figurka Matki Boskiej jest drewniana, dlatego mogła płynąć. Trzyma mocno Jezuska, nie upuściła go, razem dopłynęli do brzegu.
Prawdopodobnie w latach 1927-1929 mieszkańcy, wspólnym wysiłkiem, wymurowali nową kapliczkę z czerwonej cegły, która do dziś znajduje się niezmiennie w tym samym miejscu.
Starsi mieszkańcy wierzą, że to właśnie Matka Boska, która przypłynęła do Borowej osłania nasze miejscowości i mieszkańców przed kataklizmami i nieszczęściami.
Podczas II wojny światowej, gdy front stanął na Wiśle, mieszkańcy Borowej i Skoków zmuszeni byli opuścić swoje domostwa. Zostali wysiedleni na odległe, już wyzwolone tereny w okolice Żyrzyna i Baranowa. Gdy front się przesunął na zachód, mieszkańcy mogli powrócić do swoich domów. Tylko nieliczne zagrody były zniszczone. Te w pobliżu Kapliczki wszystkie ocalały. Wszyscy byli głęboko przekonani, że to Matka Boska opiekowała się ich dobytkiem.
Przypomnijmy sobie liczne powodzie i nawałnice siejące spustoszenie poza naszym regionem i katastrofę kolejową z 26.04.1999.r (opis tej katastrofy znajduje się na zakładce „Z życia wsi”). Właśnie w tym czasie po Borowej wędrował obraz Matki Boskiej, a z katastrofy ludzie wyszli cali i zdrowi. Jedynie kilka osób doznało lekkich urazów.
Zastanawiając się nad tym wszystkim czego się dowiedziałam najpierw wzięłam mapę i palcem pojechałam w górę Wisły. Skąd mogła przypłynąć figurka -zastanawiam się...?!
- z Gołębia, Puław, Parchatki, Bochotnicy...? Dalej: Kazimierz Dolny, Janowiec, Wilków, Las Dębowy, Solec n. Wisłą, Sandomierz...? A może Kraków...? Lecz czy z tak odległych terenów jechano by po nią furmanką? - jedyny środek lokomocji w odległych czasach?!
Otwieram internet, wpisuję hasła. Co prawda nie odnalazłam wzmianki o utracie jakiejś zabytkowej figurki, ale można snuć domysły i przypuszczenia. Czemu nie chciała powrócić na poprzednie miejsce, a postanowiła pozostać w Borowej? Przyglądam się ołtarzowi w tej przydrożnej kapliczce i wydaje się mi, że figurka przypłynęła razem z niszą. Przypłynęła jak w arce - łodzi. Dwa boki niszy są oryginalne, tylko tylna ścianka nosi znamiona współczesności.
Warto jednak poszperać w babcinych szufladach i szafach, i oczywiście w internecie, a nuż odnajdziemy skrawek naszej historii.
W chwili obecnej budynek kapliczki wymaga remontu. W ubiegłych latach odnowiony został dach, obecnie wymieniono drzwi. Jeszcze odnowy wymagają wewnętrzne ściany, betonowa posadzka i okna.
Gruntownego przeglądu i renowacji wymaga sam ołtarz i figura Matki Boskiej, lecz w tej kwestii potrzebujemy fachowej porady, pomocy i wsparcia.
 
Walentyna Nowak